Moja przygoda zaczęła się w połowie , 1998 roku, być może nie jest to długo, a może i jest, ale nie jest to teraz istotne. Moim pierwszym sprzętem był jeden z popularniejszych motorowerów w tym okresie -
Romet Kadet 180. Niewielki przebieg, dwubiegowy silniczek z 1,1 KM "pod tyłkiem", dość ciekawa pozycja za kierownicą - zajeździłem go po miesiącu.
Najbardziej znanym przedstawicielem silników spalinowych jest silnik tłokowy. 
Wszystkie mają swoje wady i zalety. Podstawową wadą silnika tłokowego stanowią niekorzystne skutki zmienności kierunku i prędkości ruchu tłoka względem cylindra. Przyśpieszenia o zmiennych kierunkach i wartościach wywołują duże siły bezwładności obciążające części mechanizmu korbowego. Powoduje to konieczność wyrównoważania tych sił i momentów od nich pochodzących. Konstrukcję tłokowych silników czterosuwowych komplikuje dość złożony mechanizm rozrządu. Chęć wyeliminowania choć części wad zrodziła idee stworzenia silnika, którego tłok zamiast ruchu postępowo - zwrotnego wykonywałby ruch obrotowy.
Jakiś czas temu, chyba gdzieś w końcu 1999 roku postanowiłem zmienić mojego zdezelowanego Kadeta na coś większego, mocniejszego a przede wszystkim równie taniego... Tak zrodził się pomysł zakupu WSK.
Komar teraz to już historia którą można spotkać tylko w kroku listonoszy, a szkoda bo to naprawde piękny owad. Mój Komar opuścił fabrykę Zjednoczonych Zakładów Rowerowych w Bydgoszczy w 1972r. i Trafił do sklepu w Mielcu gdzie moja ciocia(siostra babci) kupiła go wraz z mężem na raty. Wtedy nie było potrzeby rejestracji motorowerów więc nigdy nie doczekał się on własnego ubezpieczenia i rejestracji.
Żak, Pegaz 700, WSK, Junak M07R - dla wielu te słowa nic nie znaczą, ale są tacy, którzy poświęcili swoje życie na szukanie i renowację tych okazów polskiej myśli konstruktorskiej sprzed kilkudziesięciu lat. Jednym z nich jest Jacek Brzozowski z Kobyłki.© Copyright 2025 Ernest Dołowy